Jak planować i tworzyć treści, gdy jest ich mnóstwo?

Jak tworzyć treści

Jak planować i tworzyć treści, gdy jest ich mnóstwo?

Od uderzenia pandemii internet zalało jeszcze więcej treści. Już wcześniej było ich dużo, a teraz jest ich całe mnóstwo. Smutna statystyka: co 60 s na Facebooku pojawia się 317 tysięcy postów oraz 147 tysięcy zdjęć. W tym zalewie treści trudno się przebić.

Właśnie o tym opowiem w tym odcinku podcastu.

Czego dowiesz się z dzisiejszego odcinka?

1. Strategia treści, czyli jakie pytania sobie zadać, aby dobrze zaplanować proces tworzenia treści.

2. Najczęściej popełniane błędy w kontekście tworzenia treści.

3. Jak tworzyć content, aby to dobre planowanie zaowocowało dobrymi efektami.

Masz swoje sposoby? Proszę, podziel się nimi w komentarzu!

Diagnoza obecnej sytuacji

Spójrzmy na statystyki:

Co 60 s na Facebooku pojawia się 317 tysięcy postów oraz 147 tysięcy zdjęć

Co 60 s, czyli co minutę. Jak reaguje na to przeciętny użytkownik Facebooka? W ciągu miesiąca pozostawia na FB zaledwie 10 polubień, 4 komentarze oraz klika w 8 postów sponsorowanych. Jeżeli spojrzymy na YouTube’a: co 60 sekund jest tam wgrywane około 100 godzin materiałów video. Każdego dnia pojawia się więc 84 tysiące godzin nagrań. Obejrzenie filmów wgranych w ciągu jednego dnia zajęłoby jednej osobie 3500 dni, co daje nam ponad 9 lat bez żadnych przerw.

Tak wyglądają smutne statystyki. Mówię też o nich po to, żebyś nie biczował się za bardzo tym, że publikujesz post, a tam kilkanaście-kilkadziesiąt lajków. I robi Ci się smutno, bo inwestujesz dużo czasu, energii, przebijasz się przez badania, statystyki, treści w Internecie, żeby wyłuskać coś wartościowego, a później… nie ma reakcji.

Pewnie pomyślisz: „Dobra, to ja przestaję tracić czas na pisanie tekstów, skupiam się na tych sposobach, które działały, będę dzwonił do klientów, będę miał mniej relacji biznesowych, ale bardziej pogłębione”. Jednak chcę Ci powiedzieć, że z wielu względów może to być strategiczny błąd.

Klienci oczekują, że z treściami dotyczącymi firmy spotkają się w mediach społecznościowych

Stąd też ważny trend, żeby pracownicy firmy byli w social mediach, żeby pokazywali firmę i budowali zaufanie do firmy, do marki poprzez własną osobę. I to jest pierwsza rzecz, więc w mojej ocenie jedno nie wyklucza drugiego. Więcej, właśnie media społecznościowe są sposobem na to, żeby utrzymywać relacje z Twoim odbiorcą. Jeżeli masz partnera biznesowego to zakładam, że widzicie się – szczególnie teraz, w czasach pandemii – rzadko. I właśnie Twoje teksty, opisy produktów lub usługi powodują, że przypominasz się odbiorcy lub swojemu klientowi.

W czasie pandemii contentu jest o wiele więcej

Sama odczuwam to, że trudniej jest się przebić. Powiem to na przykładzie swoich webinarów. U mnie na webinary zapisuje się średnio około 400 osób. Pierwszy webinar poprowadziłam w grudniu 2017 roku, czyli trzy lata temu i widzę znaczącą różnicę. Żeby zapisało się teraz 400 osób, muszę włożyć o wiele większy wysiłek, żeby dotrzeć z informacją o tym, że jest webinar, niż jeszcze rok temu. Dlaczego? Po prostu ludzie mają obecnie większy wybór: „No dobrze, jak nie teraz, to później, jak nie u tej osoby, to u kogoś innego”. W mojej perspektywie to jest strategiczny błąd. Uważam, że powinniśmy uczyć się od jednej osoby, nawet nie musi to być jedna osoba, ale jedno podejście. Warto przetestować to podejście i kiedy ono nie przynosi nam skutków – zmienić. Bo jeżeli będziemy biegać od osoby do osoby, od podejścia do podejścia, to tak naprawdę nie będziemy w stanie ocenić efektywności działań.

Reasumując: contentu jest więcej. Większość osób stawia na ilość: „Dobrze, to ja teraz muszę być online”. I mają takie socialmediowe ADHD i, że tak powiem, “nawalają” treściami. Zwykle nie mają wprawy – tekstów jest bardzo dużo i są często niskiej jakości.

I w tym kontekście strategią na wyróżnienie się i dotarcie do odbiorcy jest „jakość”, a nie “jakoś”

Stawiam na tworzenie wysokiej jakości contentu. Na teksty wyspecjalizowane, dobrze zrobione, szczególnie te, które dotyczą moich kanałów osobistych. Ostatnio była taka ciekawa sytuacja, która mi pokazała, że w moim przypadku jest to dobra strategia. Mianowicie będę występowała na konferencji Avonu. Gigantyczna konferencja, gigantyczne przedsięwzięcie. Avon robi świetne konferencje, raz na kwartał, kilka tysięcy osób. Kilka dni temu zostałam przedstawiona w grupie z Avonu, że wystąpię. Jeden z komentarzy, który się pojawił, był taki: „O, w końcu będzie konkret i merytoryka, a nie jakieś celebryctwo.”. I to było dla mnie bardzo miłe. I ważny komunikat w kontekście strategii. Jeżeli jesteś ekspertem, jeżeli prowadzisz firmę i Twoje produkty lub usługi są oparte o wiedzę – to wysokiej jakości content powinien być tym, na co teraz trzeba absolutnie postawić. Tym się wyróżnisz się z tłumu.

Strategiczne tworzenie content marketingu

Należy zacząć od sprawdzenia trzech elementów. 

Po pierwsze, należy zastanowić się i na nowo zweryfikować, kto jest naszą grupą odbiorców

W kontekście pozyskiwania potencjalnych klientów online trzeba na nowo zweryfikować profil naszego idealnego klienta oraz zdefiniować to, co się nazywa w strategii marketingu: UVP (unique value proposition). Tym zwyciężysz. Jeżeli będziesz wiedział dokładnie, do kogo mówisz, czyli komu rozwiązujesz problem, kto jest twoim odbiorcą – zdobędziesz klientów.

Druga rzecz – zbadanie rynku na nowo

Nie planowałam content marketingu na 2021 w odniesieniu do 2020. Nie będę porównywać stycznia 2021 do 2020, robię totalnie nowe otwarcie. Chcę się “odkleić” mentalnie od tego, co było. Uważam, że teraz na nowo trzeba zbudować swoją ofertę, podejście do rynku, oduczyć się starych sposobów i szukać nowych rozwiązań. I ten drugi element to jest badanie rynku. To jest coś, co absolutnie teraz należy wykonać, jeżeli chcesz rzeczywiście być specjalistą, a nie celebrytą, który zna się na wszystkim i jest wszędzie i tę wiedzę ma bardzo często płytką. Ci, którzy mnie obserwują, czytają mój newsletter #BiznesoweEspresso, widzą, że w ostatnim czasie ciągle Was dopytuję. Są ankiety, badania, dzwonimy do naszych klientów, rozmawiamy, pytamy. Wszystko po to, żeby za chwilę dostarczyć content marketing, jakiego rynek oczekuje, a jakiego inni nie są w stanie stworzyć dlatego, że żyją w starym systemie.

Trzecia rzecz, o której trzeba pomyśleć, to proces redakcyjny

Konieczne jest mentalne przestawienie się. A mianowicie pomyślenie o sobie: ja – firma, ja – biznes, ja – osoba, ja – marka osobista. Pomyślenie o sobie jak o wydawnictwie, pomyślenie o sobie, że ja jestem wydawnictwem. Jak wiesz, wydawnictwo wydaje cyklicznie – wie, do kogo pisze. Nie robi tak, że raz pisze, a raz nie pisze, że raz mu się chce, a innym razem nie. Wydawnictwo musi planować content na miarę swoich możliwości. I to nie jest źle, jeżeli publikujemy mniej. Są sposoby na to, żeby publikować mniej, a mieć więcej treści – o tym też powiem. Ale zmień styl myślenia. Jeżeli chcesz docierać do potencjalnych klientów za pomocą mediów społecznościowych, to musisz o sobie myśleć w kategoriach bycia wydawnictwem.

Tworzenie treści – częste błędy

Ja nie chcę ich piętnować, bo “kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem”. Ale zauważ, że jeżeli nie podejmiesz powyższych trzech działań, to naturalnie pojawiają się błędy.

  • Publikujemy, choć nie wiemy, po co. Uważamy, że musimy, żeby nie wypaść z algorytmu, żeby klienci nie zapomnieli. Robimy to byle jak, na ostatnią chwilę, zmęczeni, w ogóle nie dając wartości.
  • Druga rzecz: jeżeli nie wiemy, do kogo piszemy, strzelamy na ślepo. Piszemy cokolwiek, „lolcontenty”, który niekoniecznie śmieszą.
  • I tutaj pojawia się kwestia, że niekoniecznie publikujemy rzeczy, w które byśmy sami klikali. Jesteśmy niezadowoleni, zmęczeni i zniechęceni.
  • No i brak strategii, który wynika z tego, że nie rozmawiamy z odbiorcami. To jest czwarty błąd.

Tworzenie treści jako element content marketingu

Dzielę kanały dystrybucji na dwa rodzaje: na moje i na “cudze”.

Do moich zaliczam kanały Silnej Marki i kanały Angeliki Chimkowskiej. Kryterium tutaj jest jedno, czyli posiadanie całkowitej kontroli nad tymi kanałami w kontekście zarówno algorytmu, jak i w kontekście tego, co się wydarzy.

Jestem w stanie lepiej planować treści na mojej stronie internetowej i artykuły na moim blogu niż myśleć o tym, w jaki sposób tworzyć te treści na Facebooku i innych mediach społecznościowych. Ponieważ te kanały nie są moje. Trend obcinania zasięgów jest niezmienny.

Energia, którą włożę w stworzenie artykułu, który pojawi się na przykład na Facebooku czy na LinkedInie, a artykułu, który pojawi się w moich kanałach, czyli na stronie – to jest ten sam czas zainwestowany. Jeżeli posiadasz stronę internetową i spojrzysz w statystyki, to zobaczysz, że ludzie nieustannie wracają po dobre wpisy.

A jeżeli wrzucisz post na Facebooka, to jest tylko „plum” – jak kamień w wodę i za chwilę jest totalna cisza. A wpisy lub artykuły na Twoim blogu są nieustannie do znalezienia. Można świadomie wpływać na content marketing. Dlatego moje podejście do content marketingu jest strategiczne, nadrzędne w kontekście planowania treści. Dla mnie najwyższy priorytet ma content, który jest związany z moimi kanałami. 

W moich kanałach mam trzy elementy:

  • Strona internetowa, gdzie pojawiają się artykuły i podcasty, które mogę dystrybuować poprzez iTunes’a, YouTube’a, Spotify, na Spreakerze.
  • Newsletter – chociaż coraz trudniej jest spowodować, żeby on dochodził do naszych odbiorców, a nie pojawiał się w folderze Oferty, a później w spamie, ale nadal to jest mój kanał.
  • Kanały dystrybucji, czyli social media: YouTube, LinkedIn, Instagram, Facebook, grupa na Facebooku. A także inne strony, z którymi współpracuję, dla których daję wypowiedzi eksperckie oraz strony, na których można dystrybuować podcast.

W kontekście tworzenia treści zawsze myślę w kategoriach planowania treści głównej.

Na rok 2021 zaplanowałam, że co dwa tygodnie będzie pojawiał się artykuł na blogu. Będzie to mięsisty artykuł, z właściwym doborem słów kluczowych, który będzie się dobrze pozycjonował w Google. Do tego będą treści orbitujące, czyli mniejsze, które będą nawiązywały do głównego artykułu, które będą rozwijały tematy w różne strony.

Na przykład, ostatnio napisałam o stories. Można więc pisać najpierw o stories jako o narzędziu budowania komunikacji z odbiorcami. Później można pisać o stories na LinkedIn i to może być mniejszy artykuł, który będzie artykułem orbitującym do głównego artykułu. I jeszcze później: jakie narzędzia są ważne dla stories. Treści orbitujące to mogą być mniejsze artykuły na blogu, ale to mogą być treści w social media. Więc w tym kontekście robi się lżej na sercu, jeżeli się myśli: „No dobra, to ja chcę w tym roku stworzyć 24 teksty, które będą mięsiste i jakościowo takie, że powiem: tak, to ja je stworzyłam. A do tego stworzę treści orbitujące, które będą wymagały mniej energii, ale będą napędzały ruch do treści głównej.”. Taka jest główna strategia moich działań.

Proces tworzenia treści

Tutaj chciałabym powiedzieć właściwie o trzech rzeczach. Po pierwsze, jak tworzyć treści – o tym mówiłam na webinarze. Krok po kroku rozpisałam, jak powinien wyglądać wpis, który angażuje. Ludzie często tworzą treści z własnej perspektywy, a brakuje tam perspektywy odbiorcy.

  • Z tego powodu w mojej grupie „Silna Marka w praktyce” w poniedziałki mamy taki cykl, który nazywa się „Poniedziałek z celem i treścią”. Tam nawzajem sobie podpowiadamy, co można zrobić, żeby nasze teksty były lepsze. Bo tworzenie treści to jest proces – nigdy nie jest tak, że przychodzi od razu łatwo, trochę trzeba się nauczyć. Uczysz się też języka od swoich potencjalnych klientów. Natomiast często jest wyzwaniem, żeby napisać teksty, która będą atrakcyjne dla odbiorcy.
  • Druga rzecz – Twoją treścią dobrze jest od razu przykuć uwagę odbiorcy. Grafika, trzy pierwsze linijki posta – to jest ten element, który powinien powodować, że osoba, która jest po drugiej stronie, jest w stanie sobie od razu odpowiedzieć na pytanie: co w tym jest dla mnie.
  • Trzecia rzecz – cykliczność. Jak podkreśliłam na samym początku, należy myśleć o sobie jak o wydawnictwie. Najlepszym sposobem na to, żeby zapadać w umyśle naszego odbiorcy, być zapamiętanym, powodować, że ludzie będą czekali na nasze treści, jest właśnie cykliczność.

Skorzystaj z tego, że mamy siedem dni w tygodniu. Przecież nie przez przypadek jest tak, że pewne rzeczy pojawiają się w określonym terminie. Podcasty biznesowe pojawiają się z reguły w poniedziałki. I ludzie już wiedzą, że w poniedziałek pojawi się podcast chociażby u Marka Jankowskiego „Mała wielka firma”. Marek, pozdrawiam Cię serdecznie, świetny podcast, fajnie, że co poniedziałek jest nowy.

Nie przez przypadek Teleexpress był zawsze o 17:00, nie przez przypadek Fakty są określonej godzinie, Dziennik również. Cykliczność jest sposobem na to, żeby do naszego odbiorcy dotrzeć i spowodować, że jeżeli już będziemy mieli tę jakość, to że ten odbiorca będzie na nasze treści czekał.

Tworzenie treści – najczęstsze pytania

Pierwsze pytanie od Magdy:

Jak to mądrze robić, żeby nie zwariować?

Skoro już wiecie, że są treści wynikające z naszego kanału, nad którym mamy kontrolę i to są treści główne, to one powinny mieć priorytet. Według mnie ścieżka powinna być następująca: publikuję coś na stronie. Potem informuję o tym osoby, które są najbliżej z moją marką, czyli informuję o tym na przykład na stories, na LinkedInie i na Instagramie. Informuję u nas w grupie i w newsletterze, a później informacja pojawia się w social mediach. Czyli najpierw główna treść, później treści orbitujące.

Jeżeli główną treścią jest artykuł albo podcast, to można zamówić transkrypcję i podcast przerobić artykuł. Uzupełnić go o kolejne rzeczy i w ten sposób można spowodować, że jedna treść stanie się źródłem kolejnych. Bo ważnym elementem jest też to, w jaki sposób Twój odbiorca lubi konsumować treści. Na przykład podcast jest świetnym narzędziem. Podcast może być na YouTube, na Spotify i w innych miejscach, więc ma dużą plastyczność, jeżeli chodzi o kanały dystrybucji. Artykuł ekspercki wymaga już uwagi, wymaga tego, żeby go przeczytać, żeby w niego się zagłębić. Nie mogę oczekiwać od mojego odbiorcy, że zajmie mu to minutę i że obiecam mu, że „słuchaj, w minutę dowiesz się wszystkiego i ten artykuł rozwiąże wszystkie Twoje problemy”.

Natomiast jest sposób na to, żeby tworząc treść główną, spowodować, że treści orbitujących będzie więcej i one będą kierowały do treści głównej albo będą alternatywą. Tutaj chciałam polecić książkę, która się nazywa: “Content 10x: More Content, Less Time, Maximum Results”. Niestety, nie ma jej jeszcze po polsku. Autorką jest Emi Woods. Jest to świetna książka o tym właśnie, jak zrobić jedną treść główną i w jaki sposób dzięki niej otrzymać treści orbitujące. Nie pamiętam, czy określenie „treści orbitujące” wzięłam stamtąd, czy też sama wymyśliłam. Wybaczcie, ale nie wiem 🙂 Możliwe, że stamtąd. Wydaje mi się, że to określenie jest zwyczajnie wygodne i od razu wiemy, o co chodzi.

Patrycja zadała dwa pytania:

Czy treści można powtarzać? Jeśli przygotuję post o określonej tematyce, to czy umieszczam w jednym czasie we wszystkich kanałach plus newsletter, czy warto różnicować?

Ja uważam, że po to robimy treści wysokiej jakości, żeby można było je powtarzać. I żeby można było uzupełnić je o kolejne treści. Jedną z lepszych strategii w content marketingu, też pozycjonowania, jest nie tyle tworzenie nowych treści, nowych artykułów na bloga, tylko aktualizowanie ich, dopisywanie checklist.

Załóżmy, że masz artykuły o tym, jak zdrowo się odżywiać. Jeden z nich dobrze się pozycjonuje. Nie tworzysz wtedy oddzielnego artykułu, tylko do tego artykułu dopisujesz checklistę: „Pięć rzeczy, które musisz robić, żeby stwierdzić, że dobrze się odżywiasz”. Z tego robisz grafikę, wpuszczasz w social media, jest to wartościowe, każdy szybko jest w stanie siebie sprawdzić. A z drugiej strony kieruje znowu do bloga z treścią, którą stworzyłaś.

Nie gonimy więc ciągle za nową treścią, ale tworzymy coś, co uzupełnia i daje większą wartość. W ten sposób jeszcze lepiej wyróżnimy się na tle innych osób. Czy w kilku kanałach naraz? Niekoniecznie. Wszystko zależy od Twojego procesu wydawniczego, jak sobie te procesy poukładasz. Fajnie jest, jak we wszystkich kanałach naraz, bo to jest takie duże uderzenie i na pewno w Google Analytics szybko to dostrzeżesz. I będziesz widziała, kiedy poszedł newsletter i ile było wejść na stronę lub na bloga. Możemy na przykład – właśnie w Google Analytics – zobaczyć, jak nam się wejścia zmieniały w czasie i gdzie widzimy większy ruch z kanałów dystrybucyjnych, których używamy. Jeżeli rozdzielimy to na dni – jeżeli puścimy post na Facebooku i na LinkedInie w innym czasie – to jesteśmy w stanie zobaczyć, w jaki sposób ruch się rozkłada i to może być ciekawa analiza.

Jaka jest dobra częstotliwość treści sprzedażowych w relacji do edukacyjnych?

Planuję edukować trzy razy w tygodniu. Jak zadbać o to, aby była świadomość u odbiorcy naszych usług poza czasem kampanii dedykowanych? W jakich postach zapraszać do odwiedzania strony?

Mam wrażenie, że w tym pytaniu zmieściłyby się trzy pytania, więc mam nadzieję, że żadnego wątku nie pominę. Odpowiem – jak większość ekspertów – to zależy. Zależy od tego, w jakim momencie lejka sprzedażowego jesteś i jaki to jest moment Twojej kampanii sprzedażowej. Czy mówimy o cyklicznym “karmieniu” naszych odbiorców, czy mówimy o okresie, który jest tuż przed sprzedażą. Bo wiadomo, że jeżeli jesteśmy tuż przed sprzedażą, to tych treści sprzedażowych będzie więcej. Uważam, że zdrowy stosunek to jest 1 na 5, to znaczy jedna treść sprzedażowa na pięć treści edukacyjnych. Jako ciekawostkę podam, że LinkedIn przyjmuje zasadę 1 do 15. Natomiast trzeba rzeczywiście pamiętać o tym, żeby nie zaburzyć za bardzo tego stosunku. Żeby odbiorca nie pomyślał sobie: „Oni ciągle sprzedają.”.

Z drugiej strony absolutnie nie należy się tego wstydzić: jesteś tu przecież i czytasz te słowa w aspekcie biznesowym. Co więcej, uważam, że niezależnie od tego, czy prowadzisz biznes, czy jesteś osobą, która pracuje w fundacji, zawsze coś sprzedajesz. W przypadku fundacji sprzedajesz wizję lepszego świata. Nie biczujmy się tym, bo ten dylemat istniał również w czasach, kiedy nie było internetu. Pamiętam rok 1996, czyli bardzo dawno temu, kiedy przyjechałam na studia do Warszawy. Pierwsza praca, jakiej się podjęłam, a która wtedy była bardzo dobrze płatna, to była praca hostessy na różnego typu promocjach. I już wtedy istniał dylemat, ile dać klientowi, żeby spróbował, ale żeby się nie najadł i chciał kupić.

Ten dylemat również istnieje w treściach edukacyjnych. Ile klientowi pokazać treści, żeby poczuł jakość i wiedzę, która za tym stoi. A z drugiej strony nie dać aż tyle, żeby odszedł i pomyślał: „No, to ja teraz wszystko wiem i sam sobie zrobię.”. Sprzedaż to jest pomaganie innym, a zarazem prowadzimy biznes. Każdy z nas musi się z czegoś utrzymywać. Chcemy inwestować w nasz rozwój, w edukację, więc nie wszystko może być rozdane za darmo.

W związku z tym nie wstydźmy się sprzedawać. Pokazujmy jakość, żeby ktoś widział, że za tym stoi proces, eksperckość, specjalizacja i know-how. I zawsze staramy się o to, żeby ktoś zostawił u nas jakiś ślad, adres e-mail, wchodził na bloga, zapisywał się na newsletter. Dzięki temu mamy więcej osób w naszych głównych kanałach, nad którymi mamy kontrolę. Nie tylko kontrolę taką, że te kanały relatywnie są tańsze niż social media. W ten sposób jesteśmy w stanie się komunikować z odbiorcami. Jeżeli mam newsletter, na który jest zapisana określona ilość osób, to mogę do nich napisać prośbę o wypełnienie ankiety. Jestem w stanie do nich dotrzeć, rozmawiać, a później przygotować treści, które będą jakościowo lepsze i będą wygrywać na rynku. Ale też dawać ludziom z czystych intencji, z dobrego serca, ze zdrowego brania odpowiedzialności za to, co robię.

Pytanie od Pawła:

Zakładając publikację jednej treści głównej miesiącu, jak często powinny pojawiać się treści orbitujące?

To zależy, co jest Twoim celem, na jakim etapie ścieżki zakupowej jest ten tekst i co on ma zrobić. Uważam, że zdrowe publikowanie w social media, budowanie relacji i niezamęczenie odbiorcy, to jest trzy razy w tygodniu. Załóżmy, że publikujemy trzy razy w tygodniu – mamy dwanaście treści. Jeżeli dwanaście razy w miesiącu chcesz coś wypuścić, to cztery razy powinieneś orbitować do tej treści, którą stworzyłeś. Jeżeli stworzyłeś tylko jedną, resztę możesz wypełnić treściami eksperckimi, ale niekoniecznie swoimi. Tekstami, które dają wartość są na przykład udostępnienia treści innych ekspertów, z zagranicy. Dajesz coś, co jest uzupełnieniem treści głównej, ale nie musisz aż tyle czasu poświęcać na tworzenie treści.

Content marketing – trzy rzeczy do zapamiętania

Po pierwsze: wróć do swojej strategii.

Zastanów się, czy chcesz być większy, czy lepszy, czy chcesz produkować więcej treści, czy lepsze treści. Żeby to odkryć, musisz wrócić do strategii, do odbiorcy, do badań. Do perspektywy tego, że jesteś wydawnictwem i musisz wziąć za to odpowiedzialność.

Druga rzecz: pomyśl w kategoriach wydawnictwa.

Pomyśl o strategii, o cyklach Twoich działań. Pomyśl o tym, w jaki sposób możesz dać się zapamiętać najbardziej naturalnie swojemu odbiorcy.

I trzecia rzecz: ustal priorytety swoich działań.

Niech priorytetem dla Ciebie będą Twoje główne kanały. Jeżeli ich jeszcze nie masz, to pomyśl o nich, bo:

  • nie buduje się domu na nie swojej ziemi, a social media, póki co, nie są naszą ziemią,
  • w filmie „Social dilemma”, czyli dylemat społeczny, zobaczyłam fajny cytat: „Kiedy produkt jest za darmo, to Ty jesteś produktem.”.

Miej świadomość, że biznes to biznes, nie ma nic za darmo. Kiedy płacisz, opłacasz rozwój danej firmy. Kiedy kupujesz coś od kogoś, to pozwalasz tej osobie się rozwijać, być coraz lepszym. Jeżeli dostajesz jakiś produkt za darmo, to ktoś musi na tym zarobić i prawdopodobnie Ty wtedy jesteś produktem.

Jesteśmy produktem dla Facebooka, Instagrama i innych social mediów.

I o tym trzeba pamiętać.

2 odpowiedzi

  1. Angelika, Twój podcast to jeden z dwóch, których słucham regularnie. Mam wrażenie, że słuchałam wszystkich odcinków.
    Jednak to, co robisz od początku roku, a o czym mówisz w tym odcinku … to prawdziwy pokaz jak dowieźć wartość.
    Transkrypt z podcastu jest pomysłem genialnym!!!
    Gratuluję Ci tego co robisz!!!

    1. Iwona bardzo dziękuję. Kosztuje to masę pracy, ale jeżeli jest wartość to czuję, że warto.

      Pozdrawiam ciepło,

      Angelika

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Cię jeszcze zainteresować: