Program Employee Advocacy w praktyce

program employee advocacy w praktyce

ODCINEK PODCASTU W 5 ZDANIACH:

Employee Advocacy stało się takim buzzwordem jak social selling jeszcze 5-10 lat temu. Dlatego postanowiłam wziąć ten temat na tapet i spotkać się z osobą, z którą realizowałam właśnie projekt employee advocacy. Pokazać, jak to wygląda w praktyce.

SPIS TREŚCI

Jak w praktyce wygląda program employee advocacy,

Employee advocacy – etap pierwszy i początki,

Jak przygotować zespół do programu employee advocacy,

Wyzwania w projektach employee advocacy- jak sobie z nimi radzić,

Mierzenie efektów w programie employee advocacy,

Co nowego w marketingu B2B?

 

Angelika Chimkowska: Zanim zaczniemy, tradycyjne pytanie: Aleksandra Pabin w 5 zdaniach?

Aleksandra Pabin: To po pierwsze marketer od ponad 10 lat z międzynarodowym doświadczeniem w budowaniu strategii marketingowych oraz planowaniu i organizowaniu eventów w sektorze B2B. Obecnie Marketing and Communications Manager na Polskę i pozostałe kraje Europy Wschodniej w GfK Polonia. Uwielbiam wyzwania związane z kierowaniem pracą wielu zespołów, o różnych funkcjach oraz możliwość przyczyniania się do poprawy wyników biznesowych i lepszej obsługi klienta. Od 3 lat największy nacisk w mojej pracy kładę na wykorzystanie nowoczesnych, cyfrowych narzędzi oraz kampanie w mediach społecznościowych Employee czy Customer Advocacy. Prywatnie mama 4-letniego Marcela z ogromną pasją do podróżowania.

Jak w praktyce wygląda program employee advocacy

AC: Świetnie, marketing B2B, czyli to co bardzo lubimy i co lubią moi słuchacze. Czym często też się zajmują. Więc już wiemy, że dzisiaj spotkałyśmy się, żeby porozmawiać o programach employee advocacy w praktyce. O samych założeniach programów EA poczytasz w artykule Employee Advocacy w praktyce, czyli dlaczego i jak wdrożyć go w firmie.

W tej rozmowie z Olą opowiadamy o tym bardzo praktycznie, bo spotkałyśmy się przy takim programie, który robiłaś. Byłaś głównym prowodyrem tej imprezy w GfK i chciałam się ciebie dopytać, jak to wyglądało? Tak praktycznie od początku do końca, czyli wchodząc w ten projekt m.in jakieś cele sobie stawialiśmy? Jakie były założenia?

AP: Naszym głównym celem był wzrost świadomości marki oraz wzmocnienie eksperckiego wizerunku firmy. Ale również budowanie i wzmacnianie eksperckiego wizerunku poszczególnych specjalistów.

AC: Może Ola proszę dodaj dla tych, którzy nie znają GFK czym się firma zajmuje? Bo zdecydowanie jesteście tą firmą, która sprzedaje na bazie wiedzy swoich specjalistów. Chociaż też macie narzędzia, ale wiedza jest tutaj tym czymś unikalnym.

AP: Przeprowadzamy badania rynku, ale także oferujemy usługi konsultingowe. Czyli nie dajemy samych danych, ale również rady dla naszych klientów, które wyciągamy na podstawie tych badań, których dokonujemy.

AC: No to mamy cele dla programu employee advocacy. Jak się do tego zabrałaś albo zabraliście? Czy to był zespół projektowy? Jak to w praktyce wyglądało?

Bo myślę, że jest wiele osób, które sobie marzą, żeby to wszystko o czym wspomniałaś im w tych miejscach urosło.

AP: Tak. Ja całkiem niedawno pojawiłam się w firmie. Dokładnie rok temu i to był jeden z moich pierwszych projektów. To był mój pierwszy projekt dlatego, że to była rzecz, którą umiałam robić. Robiłam podobne rzeczy w poprzedniej firmie i przyniosła one duże i bardzo dobre rezultaty. I ponieważ tutaj przyszłam nowa i nie znałam za bardzo branży, nie znałam produktów, nie znałam raportów. Tak więc merytorycznie nie byłam przygotowana do pracy. Natomiast znałam się na social mediach i wiedziałam, że takie customer advocacy czy partner czy employee advocacy to jest coś co ma przyszłość. Co jest teraz przyszłością rynku.

Dlatego postanowiłam zacząć moją pracę od czegoś co potrafiłam zrobić. A jak weszłam na profile naszych specjalistów, na opinie, to zauważyłam tam spore braki albo wręcz brak jakiegokolwiek działania. Dlatego postanowiłam, że to jest dobry start i od tego możemy zacząć.

AC: Czyli zbudowanie takiego fundamentu. W tym procesie patrzyłaś na konkurencję? Patrzyłaś na jakieś benchmarki? Widziałaś na rynku jakieś dobre przykłady?

AP: Jeżeli chodzi o rynek i o konkurencję to tak jak mówię jeszcze dobrze tego rynku nie znałam. Oczywiście znałam głównych graczy i oni tutaj też działają natomiast nie powiedziałabym, że byli lub są jakimś benchmarkiem. Uważam, że tutaj też jest duże pole dla nich do rozwoju.

Natomiast oczywiście są firmy, które są benchmarkiem może nie konkretnie z tej branży, ale z innych branż. Są jakimś tam benchmarkiem dla mnie. I widzę że dzięki nim ten temat ma potencjał. Takie budowanie świadomości marki i tych ekspertów ludzi, którzy pracują w firmie jest bardzo ważne.

AC: A możesz powiedzieć jakie firmy uważają że robią to dobrze?

AP: Jeżeli chodzi w ogóle o działania w social media to Adidas jest chyba moim faworytem.

AC: A z rynku B2B?

AP: Myślę tutaj, że to nie jest też przez sentyment, ale myślę że Dell też sobie bardzo dobrze radzi.

AC: Ok super. Ja akurat uważam, że to duża zaleta, że nie znałaś rynku badań, bo mogłaś bez schematów spojrzeć na temat. Znaleźć nowe drogi, bo jak siedzimy w środku i cały czas robimy podobne rzeczy i one przynoszą jakieś efekty to nie ma motywacji, żeby wchodzić w coś nowego. Więc tutaj w mojej ocenie była to zdecydowanie zaleta.

No dobrze jest czas, żeby powiedzieć o efektach. Czy chciałabyś coś dodać do tego jak wyglądały początki tego programu?

Employee advocacy – etap pierwszy i początki

AP: Ja myślę że tutaj warto powiedzieć o efektach, bo tak naprawdę efekty pojawiły się już po kilku miesiącach i one przerosły nasze oczekiwania.

W tym momencie mogę powiedzieć, że nasi ambasadorzy, których jest 17 publikują około 40 postów miesięcznie i nasze zasięgi to około 27 tysięcy.

Generalnie już od samego początku mieliśmy dużo lepsze wyniki niż nasz globalny profil.

No, ale wiadomo i nie jest też tajemnicą dla osób które troszkę znają temat wiedzą, że prywatne profile są bardziej efektywne i klienci bardziej ufają osobom, niż jak zobaczą gdzieś logo.

Twarz bardziej przyciąga. Do tematu podeszłam kompleksowo, ale zaczęłam od małych kroczków.

Tak więc najpierw zrobiliśmy sesję zdjęciową dla części pracowników. Później takie ogólne szkolenie z Linkedin, ale dla chętnych. Nikogo do niczego nie zmuszaliśmy, ale wzięła w nim udział tak naprawdę jedna czwarta firmy. Więc myślę, że dobry wynik.

Później poszliśmy już troszeczkę dalej, więc zrobiliśmy szkolenie dla wybranych ambasadorów do naszego programu, czyli 17 osób.

Właśnie szkolenie z tobą Angelika, czyli z ekspertem od budowania silnej marki. I to było bardzo wartościowe szkolenie dla nas. Później też poszliśmy jeszcze dalej. Zainwestowaliśmy w szkolenie z robienia prezentacji. Cały czas myślimy o tym, jak możemy dalej się rozwijać. Formaty tych publikacji czy treść. Jak możemy je rozbudowywać i jak możemy zrobić, żeby były jeszcze bardziej zaawansowane.

AC: Czyli po prostu pierwszy krok do zrobienia to jest spojrzenie na to co już mamy, a czego nam brakuje i zaadresowanie tych luk.

Efekty przyszły szybko. Ja pamiętam, to było dla mnie takie miłe zaskoczenie. Chciałabym powiedzieć, że to był mój wpływ, ale pamiętam jak spotkaliśmy się ponieważ robiliśmy to w procesie rozwojowym.

To nie był jednorazowy strzał szkoleniowy, ale to był proces rozwojowy. Pamiętam, że po pierwszym spotkaniu spotkaliśmy się na drugie spotkanie, które było dwa tygodnie później. Jedna z osób ekspertów powiedziała, a wiesz Angelika zaczęłam publikować i właśnie odezwał się do mnie dziennikarz. Będę miała teraz rozmowę w kontekście tematu, którym się zajmuję.

Więc to takie efekty.

Rzeczywiście oprócz tych cyfr, o których powiedziałaś one były też na różnych poziomach. To było pozytywne zaskoczenie.

Jak przygotować zespół do programu employee advocacy 

AC: Co jeszcze pozytywnie cię zaskoczyło? Jak ludzie? Bo to zawsze jest trudny temat.

AP: To na pewno gorący. Pozytywne podejście ambasadorów. Oczywiście ja tutaj w wyborze ambasadorów kierowałam się takim ważnym kryterium, czyli żeby mieli bezpośredni kontakt z klientem, bo jednak na tym nam zależy.

Tak zazwyczaj kryterium jak się dobiera ambasadorów to nie wiem jak czytałam jakieś poradniki to było napisane, że takich którzy już jakoś ten ich profil wygląda może mają jakieś sukcesy działają na Linkedin.

Tutaj niestety sprawa była bardziej skomplikowana, bo tak naprawdę Linkedin raczkował u większości pracowników, choć oczywiście mamy kilku wyjadaczy, którzy już wcześniej się zajmowali i publikowali. Natomiast jest ich dosłownie kilku.

Więc musieliśmy zacząć od zera, ale tutaj spotkałam się – co nie jest często spotykane – z dużym entuzjazmem, zapałem do pracy, z chęcią taką, żeby coś robić, z dużym zaufaniem.

Więc myślę też, że duży sukces tego programu jest dzięki tym ludziom, bo często zdarza się jednak tak, że nieważne ile dasz na tacy to i tak jest później ciężko, żeby ludzie współpracowali. Często mają bardzo dużo obowiązków i to jest dla nich dodatkowe obciążenie.

Tutaj zaczęłam od tego, żeby im wytłumaczyć, jak ważne jest to narzędzie i jak ono może im pomóc w zdobywaniu nowych kontaktów, poszerzania swojej sieci kontaktów czy budowania własnego wizerunku. Dlatego myślę, że oni to bardzo dobrze zrozumieli i dlatego się tak zaangażowali. I to było bardzo pozytywne.

AC: Czyli przede wszystkim postawa u osób, które się angażują w taki program. A jak takiej postawy nie ma, to pewnie jakiś czas trzeba będzie popracować nad tym, żeby tego ducha zespołu zaangażowania  zbudować. Lub przynajmniej takiego podejścia na zasadzie: no może nie w to nie wierzę, ale spróbujmy, zobaczymy co z tego wyjdzie.  To był taki fundament. Co pozytywnie oprócz postawy ludzi zaskoczyło? Coś jeszcze byś chciała dodać?

AP: Na pewno tutaj takim pozytywnym elementem to było, że po tym okresie ciężkiej pandemii, gdzie wszyscy byliśmy zamknięci w domu, ja tutaj bardzo naciskałam, żeby te spotkania, te szkolenia były osobiste. I myślę też, że udało nam się wśród tych ambasadorów zbudować trochę takie community.

Oni są z różnych działów.

Tak, ale naprawdę tworzą taką zgraną grupę.

Stworzyliśmy również czat na LinkedIn, gdzie wszyscy ambasadorzy są członkami tego czatu i nawzajem się wspieramy. Wymieniamy się doświadczeniami i piszemy, co nam wyszło. Zrobiliśmy to.

Ten przykład, który podałaś o tym, że po publikacji jakiegoś posta dziennikarz się skontaktował i wyszła z tego publikacja w jakiś czasopiśmie branżowym.

No to właśnie o tym też piszemy. O tych naszych małych sukcesach, bo myślę, że to jest właśnie ważne, żeby się nawzajem wspierać.

Bo czasami bywa tak, że myślimy, że posty w ogóle są super. A później mamy 5 lajków i na tym się kończy.

Więc tak bywa i żeby oni się nie zniechęcali, żeby zrozumieli, że to jest praca. Że systematyczność jest ważna i że na wyniki jednak duże trzeba poczekać. Więc warto się wspierać i o tych malutkich sukcesach sobie nawzajem mówić tak.

AC: Sukces nie jest malutki, bo jak wiemy pojawienie się w prasie to z reguły w przypadku firm komercyjnych kosztuje konkretne pieniądze. A tutaj oprócz tego, że zyskała widoczność marka GFK to też osoba eksperta, która poczuła się doceniona. Więc bardzo lubię słuchać takich historii, takich skutków ubocznych pewnego systematycznego działania. No to teraz nietypowo jak dla Polaków zaczęłyśmy od plusów. To może teraz minusy.

Wyzwania w projektach employee advocacy – jak sobie z nimi radzić

AC: Co negatywnie ciebie zaskoczyło?

AP: To może właśnie to o czym wspomniałem wcześniej. Tak czasami przygotowaliśmy jakiś content, a on nie okazał się atrakcyjny dla odbiorców. Pomagamy naszym ambasadorom. Mówię tutaj o sobie, ale również o agencji, która mnie wspiera. Pomagamy naszym ambasadorom. Sugerujemy tematy, jakie mogą pojawić się na social media, tworzymy propozycje postów czy grafik.

No i czasami nie wiem chyba, bo jeden taki przypadek, że jakieś video stworzyliśmy i wydawało nam się, że to będzie w ogóle super ekstra, że będzie miało duże zasięgi i dużą ilość komentarzy oraz polubień. Natomiast tak się nie stało.

No i później, dlaczego tak się nie stało i zaczęliśmy na ten temat jakąś dyskusję. Może zła pora, a może jednak treść była za długa. Czy może jednak to video ktoś zobaczył i pomyślał reklama, nie będę tego oglądał?

AC: Czysto, że było za profesjonalne?

AP:  W sumie nie wiemy, co było przyczyną do tej pory. Dlaczego akurat takie słabe wyniki, pomimo że oczekiwaliśmy czegoś więcej.  I wniosek, jaki wyciągam z tego, że trzeba eksperymentować. Nie trzeba się bać, ale sprawdzać formaty. Trzeba treść zmieniać. Nie publikować ciągle tego samego, tylko właśnie sprawdzać, co bardziej zadziała i też nie poddawać się, jak się pojawiają jakieś malutkie porażki jak w tym przypadku.

AC: Czyli w tym projekcie bardziej warto podchodzić do tego, że stawiamy pewną hipotezę, niż mamy pomysł i go wdrażamy. To może uwolnić od tej frustracji pod tytułem ja wiem jak to zrobić i zaczynam robić, a tam po prostu jest na odwrót, niż myślałam.

A jakie jeszcze inne dobre rady dałabyś marketerom, którzy planują wprowadzić tego typu projekt w swoich firmach?

Nieważne czy małej firmie czy dużej. Wy jesteście dużą organizacją. Macie dużo świetnych ekspertów, znanych i doświadczonych. Ale są też mniejsze firmy, gdzie ten projekt może się opierać tak naprawdę o właściciela. Który pokazuje firmę od kuchni i opowiada o swoim biznesie. Jest zaangażowany do dużych organizacji, gdzie rzeczywiście firma dzieli się wiedzą i to jest ten klucz, dla którego ich produkt ich usługa jest lepsza. To co by się jeszcze poradziła?

AC: Na pewno ja bym gorąco zachęcała i małe firmy i duże firmy dlatego, że tutaj koszt początkowy jest niewielki. Można zacząć po prostu od kilku pracowników i wtedy nie trzeba od razu robić jakiegoś wielkiego szkolenia. Można po prostu zacząć tworzyć samemu posty i zacząć publikować. I wtedy wiadomo ten koszt jest niewielki. A później można powoli zacząć inwestować jak się widzi wyniki. A jeżeli chodzi o takie rady dla marketerów jak to zrobić? No to na pewno odpowiedni wybór ambasadorów. To o czym wcześniej już mówiłam i odpowiednia postaw.

Trzeba wybierać ludzi, którzy chcą i są pozytywnie nastawieni. Oczywiście warto w grupie. Czyli ochotników, a nie niewolników.

AP: Dokładnie tak. No i warto w grupie też mieć tych tzw. wyjadaczy którzy będą jakąś tam inspiracją i wzorem dla innych. Trzeba też jak zbierzemy tą grupę pokazać im co oni z tego będą mieć.

Czyli warto im wytłumaczyć dlaczego.  Pokazać, że dzięki temu mogą osiągnąć swoje cele biznesowe. Zwiększać swoją sieć kontaktów. No i też budować lub wzmocnić swój wizerunek jako eksperta. To jest dla nich ważne i trzeba im po prostu pokazać, że to nie jest dla nich dodatkowe obciążenie, ale właśnie coś co przyniesie im benefity. To co jest też ważne, żeby im na początku pomagać. Motywacja i może być ten optymizm duży na początku, a później wiadomo przyjdą..

AC: Rutyna codzienności. Bieżączka…

AP: Zalewa dokładnie, więc tutaj trzeba ich motywować. Fajne jest prowadzenie harmonogramu, wysyłanie przypominanie o tym, że dzisiaj powinien  post zostać wrzucony.

AC: Co lub kto przypomina, co publikować? Jak to wysyłacie? Jakie macie sposoby, żeby to działało?

Bo ja w wielu firmach słyszę: Angelika, u nas jest takie przypominanie ręczne pod tytułem trzeba podejść do biurka i powiedzieć. Umieść post. Komentuj itp. Jak to zrobić?

AP: Z batem 😉 bo nie ma teraz za bardzo możliwości podejścia do biurka. Bo pracujemy cały czas zdalnie, więc wysyłamy maile przypominające. Maile z jakąś tam propozycją copy czy też grafiki. Oczywiście nasi ambasadorzy mogą tę grafikę zmieniać czy tę treść wedle swojego uznania.

I to też jest ważny punkt, żeby też dać ludziom swobodę.

Nie możemy zapominać o tym, że to są jednak ich prywatne profile, więc nie możemy od nich oczekiwać, że będą słowo w słowo publikować to co chcemy i o tej godzinie co chcemy.

Musimy dać im swobodę i też, jeżeli oni wszyscy będą zawsze publikować to samo, to nie będzie takiego efektu. Tak więc dajmy im przestrzeń, żeby oni też zachowali tę swoją indywidualność i ten swój własny styl jaki mają. A być może jaki sobie wyrobią.

AC: Tak, ale świetną rzecz powiedziałaś i mi od razu w głowie powstała metafora. Absolutnie nie jestem za tym, żeby wszyscy publikowali to samo, bo jeszcze żeby to było takie oficjalne i czyste bo z tego się robi taki słup ogłoszeniowy. Chyba nikt nie widział meksykańskiej fali pod słupem ogłoszeniowym.

Po prostu nie ma tam zaangażowania.

Ale jak da się ludziom takie półprodukty, to z tego każdy jest w stanie zrobić danie. Swoje oryginalne karmiące innych, a nie będzie wszędzie tego samego. Więc te półprodukty w postaci propozycji grafiki albo dwóch grafik, żeby były różne propozycje tekstu, które ktoś może sobie edytować. To jest naprawdę taka bardzo fajna i solidna wskazówka.

AP: No to na pewno też. Co u nas zadziałało? To było bieżące pokazywanie wyników, bo tak jak mówiłam jedna osoba może czasami patrzeć na te swoje posty i słabo mi idzie. Ale jak zbieraliśmy wyniki wszystkich i wszystkich postów, które wszyscy nasi ambasadorzy wrzucili to te wyniki już były 5 cyfrowe i one już robiły wrażenie i motywowały do dalszego działania.

Mierzenie efektów w programie employee advocacy

AC: Jak to mierzyliście? Jak to praktycznie robiliście?

AP: Czekaliśmy miesiąc od dnia publikacji, żeby sprawdzić jakie wyniki ma każda publikacja.

AC: Czy coś się zmieniło w tym elemencie? Teraz z dzisiejszej praktyki czy uważasz że to jest dobra praktyka?

AP: To jest OK. Natomiast trochę zmieniliśmy, bo na początku zależało nam na tym, żeby te wyniki sprawdzać i zobaczyć jak idzie z tym programem. Czy było warto? Tak!

Więc zrobiliśmy to w trybie miesięcznym, co miesiąc sobie takie podsumowania stwarzaliśmy.

Natomiast teraz postanowiliśmy, że będziemy to sprawdzać raz na pół roku. Bo jednak czas naszego zaangażowania był dość wysoki, żeby sprawdzić wszystkie posty, które zostały w każdym miesiącu opublikowane. Dla nas to było bardzo czasochłonne. Dlatego postanowiliśmy, że teraz jak już widzimy, że ten program naprawdę działa, to będziemy sprawdzać rezultaty co pół roku.

AC: Tylko tutaj jedna uwaga taka techniczna dla użytkowników i osób które chcą zrobić taki projekt. Linkedin pokazuje statystyki maksymalnie 180 dni i po 180 dniach te statystyki znikają. Więc to jest takie maksimum, w którym możemy mierzyć z poziomu użytkownika LinkedIn.

AC: Czy coś może jeszcze na tej magicznej liście wskazówek i dobrych praktyk?

AP: Że już o tym już wcześniej wspominaliśmy, czyli to żeby się dzielić małymi sukcesami żeby prowadzić harmonogram tych publikacji i żeby stworzyć ten dedykowany czat. Gdzie to będzie taka społeczność. Gdzie możemy się wymieniać tymi doświadczeniami.

AC: Ja myślę, że to wszystko można wrzucić do takiej kategorii utrzymywania ważności projektu i pilność tego projektu, bo na pewno wiele projektów w firmach robimy.

I kiedy nie ma takiego impulsu pod tytułem: sprawdzamy, wspominamy, to ten projekt po prostu trafia pod szafę i wszyscy o nim zapominają, bo jest zwyczajnie nieużywany.

Więc te wszystkie rzeczy, o których mówisz to jest taka kategoria pod tytułem utrzymywania tego przy życiu, uważności i przypominania się z tym, że nadal to robimy.

Chociaż nie ma cotygodniowych spotkań czy szkoleń. Ten projekt powinien dalej iść. Mamy już tę rutynę.

Nowości w marketingu B2B

AC: Co widzisz teraz jako taką okazję marketingową. Na co Twoje oczy teraz patrzą?

AP: Teraz akurat moje oczy czekają na zmianę. Myślę że tutaj jeszcze jeżeli chodzi o ambasadorów to nie powiedziałam ostatniego słowa. Ja myślę że tutaj też jeżeli chodzi o samo GfK to tutaj też warto pomyśleć o Customer Advocacy.

No bo to też jest kolejny etap i myślę że bardzo ważny, bo tutaj już od dawna wiemy jak ważne są zasady i żeby pokazywać, że innym się udało i dlaczego się udało.

Ale tutaj też takie Customer Advocacy, też może przynieść bardzo dobre rezultaty, gdzie klienci sami na swoich mediach będą publikować o tym co jak GfK im pomogło w prowadzeniu ich biznesu czy osiągnięciu sukcesu.

Więc myślę, że tutaj też warto. Wszystkie firmy powinny też oczywiście zacząć od swoich pracowników, ale później może poszerzać te programy na swoich klientów czy też partnerów.

AC: Świetny pomysł. I też ja pracując w programach employee advocacy często słyszę taką rzecz. Od osób, które niekoniecznie lubią pokazywać się w social media, że ja nie lubię się pokazywać, nie lubię się chwalić. Kiedy nasz klient opowiada o tym co się wydarzyło we współpracy z nami, to znika ten element chwalenia się.

Myślę, że dla wielu ludzi w biznesie uwalniające po pierwsze, a po drugie w poziomie wiarygodności to jest po prostu maksimum punktów.

Nie ja opowiadam o swojej usłudze, ale mój klient, który przeszedł tę drogą ze mną opowiada o mnie. I to jest niesamowita siła rekomendacji, opinii i tego wszystkiego, o co od dłuższego czasu walczymy w internecie.

Świetny punkt, czy coś jeszcze do tego punktu chciałabyś dodać?

AP: Ja myślę, że są tu pewne trendy, w których jeszcze nie mam wiedzy czy doświadczenia. Na pewno chciałbym spróbować influencer marketingu czy TikTok’a.

AC: Tak, TikTok robi coś nowego na rynku. Zresztą ci, którzy są na moim profilu widzą, że ja weszłam w wideo i już jest kolejne moje wideo poniżej minuty. Powoli staję się ekspertem w wyhamowaniu przed minutą wideo.

Natomiast zdecydowanie TikTok, z czego ja jestem bardzo zadowolona, nacisnął na odcisk starych wyjadaczy: Facebook, Instagram czy LinkedIn. Odcisnął swoje piętno.

Jednego nie lubię w TikTok’u. Uważam, że to jest najbardziej uzależniające medium społecznościowe, z jakim do tej pory mieliśmy do czynienia. Natomiast ten format krótkich wideo to jest zdecydowanie kierunek, w którym idą media społecznościowe. Więc to warto chociażby trochę potrenować. Natomiast jedna nadzieja dla nas marketerów w tym wszystkim jest, że news feed czyli tablica, która jest inaczej ustawiona, niż tablice innych mediów społecznościowych. Na pewno każdy z nas zauważył, że na naszych tablicach w pierwszej kolejności pojawiają się posty naszych znajomych. Ludzi, z którymi jesteśmy w relacji albo ludzi, których posty lajkujemy lub komentujemy. Algorytm Facebooka, Instagrama czy LinkedIn podsuwa je nam to po to, żebyśmy spędzili tam jak najwięcej czasu. Natomiast news feed TikTok’a podsuwa treści, które są zgodne z naszymi zainteresowaniami.  Ciągle coś nowego w tych tematach, które nas interesują.

Co to dla nas marketerów oznacza?

Robiąc wartościowy content, dobrze stargetowany,  jesteśmy w stanie organicznie dotrzeć do nowych odbiorców. Chciałabym, żeby to była taka nadzieja, która niestety nie zniknie wymuszona systemami reklamowymi i tym, że trzeba za zasięgi płacić.

Taki optymistyczno-pesymistyczny koniec nam wyszedł. Bardzo dziękuję za spotkanie, za podzielenie się swoimi dobrymi praktykami i doświadczeniem. Dziękuję bardzo.

To wszystko w dzisiejszym spotkaniu w ramach podcastu „Silna marka w praktyce”.

Podcast możesz subskrybować poprzez:

  • Bezpłatny i bardzo dobry Player FM (Android i www)
  • iTunes (iOS i Windows)
  • Spotify
  • Twoją ulubioną aplikację do podcastów na smartphonie (wyszukaj frazę „Silna Marka w Praktyce”)

Jeżeli lubisz oglądać na YouTube, zasubskrybuj mój kanał na YT lub obejrzyj dzisiejszy odcinek:

 

Chcesz mieć wpływ na to co pojawi się w kolejnym odcinku? Daj znać w komentarzu!

Niech siła i moc będzie z Tobą! Pozdrawiam Cię ciepło i do usłyszenia w kolejnym odcinku.

Angelika Chimkowska

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Może Cię jeszcze zainteresować: